Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
88 postów 67 komentarzy

Korespondencja sądowa doręczona prosto ze... sklepu rybnego!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przez najbliższe dwa lata przesyłki sądowe doręczać będzie niewielka i niemal nikomu nieznana prywatna firma.

 

 

Korespondencja sądowa doręczona prosto ze... sklepu rybnego!

 

Wraz z nadejściem nowego roku nastała też nowa era w komunikacji pomiędzy sądami i prokuratorami a petentami. "Nowa" - nie znaczy niestety "lepsza". Wszystko dlatego, że przez najbliższe dwa lata przesyłki sądowe doręczać będzie niewielka i niemal nikomu nieznana prywatna firma.

 

Dotąd system działał prosto: powiadomienia czy wezwania z sądów i prokuratur dostarczała Poczta Polska. Do drzwi pukał dobrze nam znany listonosz, a jeśli nie zastał nikogo w domu - zostawiał w skrzynce pocztowej awizo. Odbiór przesyłki oczywiście odbywał się w najbliższej placówce pocztowej. Od 1-go stycznia 2014 teoretycznie nie zmieniło się nic, poza operatorem przesyłek. Tyle tylko, że wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że szykuje się potężny skandal...

 

Polska Grupa Pocztowa

 

Jesienią rozstrzygnięty został przetarg na dostarczanie przesyłek z sądów powszechnych oraz prokuratur. Wygrała go Polska Grupa Pocztowa - działająca od 2006 roku spółka akcyjna, będąca tak zwanym "niepublicznym operatorem usług pocztowych". Cóż z tego wynika? Można oczywiście cieszyć się, że po kilkudziesięciu latach złamany został (zresztą - zniesiono go już wcześniej prawnie) monopol Poczty Polskiej. Wszelkie akcje antymonopolowe są wszak dobre dla gospodarki. Warto jednak zastanowić się jakie będą tego konsekwencje dla "szarego Kowalskiego".

Sam fakt, że PGP wygrała przetarg wynika z dość prozaicznych i - niestety - typowych w Polsce powodów: po prostu firma przedstawiła najtańszą ofertę, o ponad 80 milionów tańszą od propozycji Poczty Polskiej. Wartość - zdobytego tym samym - dwuletniego kontraktu to niemal pół miliarda złotych. Dlaczego jednak spółka mogła sobie pozwolić na takie obniżenie ceny?

 

Można przypuszczać, że oferta PP wbrew pozorom była dość konkurencyjna - przede wszystkim dlatego, że jej infrastruktura jest bardzo rozwinięta, a wprowadzenie (czy raczej dalsze świadczenie) usług dostarczania przesyłek sądowych nie wymagałoby od firmy praktycznie żadnych zmian. Listonosze są wszędzie, docierają wszędzie, są odpowiednio przeszkoleni i mają doświadczenie.

 

PGP może sprzedać swoje usługi taniej ponieważ nie utrzymuje ani tylu placówek, ani pracowników. I tu zaczynają się przysłowiowe "schody"...

 

 

Kioskarka prawdę Ci powie...

 

PGP na swojej stronie internetowej ogłasza, że dostarcza przesyłki w całym kraju. Jednocześnie w tym samym miejscu stwierdza "Polska Grupa Pocztowa obsługuje ponad 4 tysiące miejscowości". Skąd ta rozbieżność? Otóż wygląda na to, że PGP jako samodzielny podmiot faktycznie operuję w tych wspomnianych 4 tysiącach miejscowości (z niemal 60 000 istniejących w Polsce), zaś "cały kraj" to efekt nawiązania współpracy z innym prywatnym operatorem pocztowym - InPost. Współpracy - dodajmy - nawiązanej na potrzeby... obsługi kontraktu "sądowego"!

 

Niestety, nawet pomoc InPostu niewiele zmienia sytuację. Wystarczy bowiem przejrzeć listę "placówek", by przekonać się, że większość z nich to wszelkiego rodzaju kioski, pseudo-agencje finansowe, a nawet osiedlowe sklepiki spożywcze. Wśród wymienionych na stronie firmy punktów agencyjnych można zresztą znaleźć prawdziwe "kwiatki". W Warszawie na przykład powiadomienie z sądu będziemy mogli odebrać w sklepie o malowniczej nazwie "Przysmaki Pupila". Może to zresztą i dobrze - przynajmniej można mieć nadzieję, że smacznie nakarmiony pies nie pogryzie listonosza... Jeszcze ciekawiej jest w Chorzowie. Oto orędowników zdrowego żywienia i miłośników śledzika w śmietanie prokuratura będzie szukać w... sklepie rybnym! Jak się ma do tego "powaga sądu", za obrazę której przecież tak łatwo jest otrzymać karę grzywny?

 

To zresztą zaledwie dwa kuriozalne przykłady, z pewnością jednak dokładniejsze przejrzenie opublikowanej w witrynie PGP listy dostarczyłoby ich znacznie więcej. Doręczycieli natomiast jest "jak na lekarstwo". Niesie to ze sobą kilka poważnych zagrożeń, które warto nazwać po imieniu: skandal.

 

Pierwsza sprawa, to oczywiście kwestia prywatności. O ile listonosz jest osobą w pewnym sensie zaufania publicznego, o tyle "pani kioskarka" już nie. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, czy "pani Krysia z panem Staszkiem" z osiedlowego warzywniaka są osobami do szpiku kości uczciwymi. A co się stanie jak na przykład "pani Krysia" przeziębi się i przyjdzie posiedzieć w jej zastępstwie jej bratanek? Oni po prostu nie są ani teoretycznie ani praktycznie przygotowani do solidnej i bezpiecznej obsługi cudzej korespondencji.

 

Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której - dotyczy to szczególnie społeczności lokalnych, jak choćby niewielkie dzielnice miejskie, nie mówiąc już o małych wsiach, gdzie "każdy każdego zna" - wśród mieszkańców zaczynają krążyć plotki, kogoś posądza się o liczne przestępstwa albo inną nieuczciwość. Dlaczego? Ano dlatego, że rzeczona "pani Krysia", która z połową klientek jest po imieniu, chętnie opowie, że "ten facet z naprzeciwka, ten taki zawsze niby kulturalny, to niezłe ziółko jest, bo już 10 listów z prokuratury dostał". Niedorzeczne? Niestety jak najbardziej realne.

 

To po pierwsze. Po drugie - o ile Poczta Polska zdążyła przez lata wypracować odpowiednie procedury postępowania oraz standardy pracy listonoszy, dzięki którym można spodziewać się względnie pewnego dostarczenia korespondencji oraz poszanowania jej prywatności, o tyle trudno to samo powiedzieć o rzeszy zupełnie przypadkowych sklepikarzy, kioskarzy czy nawet zatrudnionych w PGP i podobnych firmach doręczycieli.

 

Trzeba też pamiętać, że listonosz zanim zostanie dopuszczony do wykonywania swojego zawodu musi przejść podstawowe badania psychologiczne oraz - co jest w kontekście urzędowej korespondencji niezmiernie istotne - przedstawić zaświadczenie o niekaralności. Od pracowników kiosków czy sklepów nie jest ono przeważnie wymagane, a poddawanie testom psychologicznym ekspedientki ze sklepu rybnego byłoby raczej absurdalne. Choć z drugiej strony, być może sprzedaż żywych karpi wymaga odpowiednio silnej konstrukcji psychicznej... Tak czy inaczej, ludzie przez których ręce będzie przechodzić nasza korespondencja sądowa nie muszą spełniać praktycznie żadnych warunków formalnych i - w obecnej sytuacji - faktycznie trudno byłoby od nich tego wymagać.

 

Po trzecie - wystarczy choćby krótka wizyta w jednej z placówek partnerskich któregokolwiek prywatnego operatora pocztowego, by przekonać się naocznie, że standardy obsługi korespondencji są dość niskie, a dotyczy to przede wszystkim sposobów jej przechowywania. Innymi słowy: w wielu miejscach panuje zwyczajny bałagan zarówno wśród samych przesyłek, jak i w ich ewidencji.

 

Po czwarte wreszcie - nikt raczej nie pociągnie do odpowiedzialności "pani z kiosku lub ze sklepu rybnego", jeśli przesyłka nie dotrze do adresata. Doręczyciel Poczty Polskiej odpowiada za swoją pracę i podlega w mniejszym lub większym stopniu zarówno kontroli, jak i konsekwencjom służbowym wynikającym ze złego wypełniania obowiązków. Trzeba też pamiętać, iż jest zatrudniony na podstawie umowy o pracę zawartą z przedsiębiorstwem państwowym i gwarantującą wypłatę wynagrodzenia w terminie, a też ochronę przed nieuzasadnionym zwolnieniem. Jak to się ma do ekspedientki, która nie ma żadnej stabilności pracy i którą pracodawca może przecież z dnia na dzień zwolnić, bo np. "interes źle idzie"? Jakie może ponieść konsekwencje za "zgubienie" kilku przesyłek z sądu czy prokuratury? Przecież nie jest urzędnikiem państwowym...

 

Z tego wszystkiego wynika jeszcze jeden, zdecydowanie poważniejszy problem.

 

 

Niewiedza nie jest usprawiedliwieniem

 

W przypadku większości procedur sądowych i prokuratorskich - ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiego rodzaju przesłuchań oraz rozpraw - obowiązuje podstawowa zasada: jeśli adresat przesyłki (np. wezwania) nie odebrał jej w wyznaczonym terminie, uznaje się ją za doręczoną. Jeśli więc prokurator wzywa nas na przesłuchanie, ale wezwanie do nas nie dotrze, to niestety stwierdzenie "nie otrzymałem listu z prokuratury" nie usprawiedliwi naszej nieobecności w wyznaczonym miejscu i terminie. W efekcie możemy spodziewać się ukarania - począwszy od drobnej grzywny, na ograniczeniu wolności skończywszy, nie mówiąc już o przymusowym doprowadzeniu przed "oblicze sprawiedliwości" przez umundurowanych i niezbyt uprzejmych w takich sytuacjach funkcjonariuszy policji.

 

Problem w tym, że doręczycieli PGP jest po prostu mało i działają w bardzo niewielu w skali krajowej miejscowościach. Proszę zresztą na internetowej witrynie firmy spróbować wpisać w wyszukiwarkę (zamieszczoną w zakładce "Gdzie jesteśmy?") nazwy kilku dowolnie wybranych małych mieścin. W zatrważającej większości przypadków takie próby kończą się lakonicznym komunikatem "Nic nie znaleziono".

 

Efekt jest jeden: o ile w dużych miastach prawdopodobnie jakoś ten system funkcjonował będzie, o tyle mieszkańcy - przecież tacy sami obywatele RP - małych miasteczek i wsi będą mocno poszkodowani. Doręczyciel raczej do nich nie dotrze, bo trudno się spodziewać, by pracownik PGP dojeżdżał czasem nawet kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, by dostarczyć jeden list, zaś odbiór przesyłki z najbliższego punktu będzie oznaczał nieraz całodzienną wyprawę do innej miejscowości. O ile w ogóle informacja o przesyłce dotrze do adresata, bo w jaki sposób będzie można udowodnić, że doręczycielowi nie chciało się dojechać i rzeczywiście nie zostawił nam awizo?

 

To z kolei rodzi - wspomniany już - problem: wiele osób w ogóle nie dowie się o terminach rozpraw czy potrzebie stawienia się na przesłuchanie. A to oznacza z jednej strony spore utrudnienia (by nie powiedzieć nawet "paraliż") w pracy organów sprawiedliwości, a z drugiej - potężne utrudnienia dla obywateli oraz narażenie ich na odpowiedzialność karną lub finansową w związku z brakiem stawiennictwa na oficjalne wezwanie!

 

Można się wreszcie spodziewać, że sądy i prokuratury - biorąc pod uwagę doskonale nam znany poziom ich "wygodnictwa" - zaczną przesyłać wezwania i tym podobną korespondencję przez policję. Czyli zrobią z policjantów listonoszy. Z pewnością nie wpłynie to dobrze ani na wizerunek policji ani na jej pracę. Nie mówiąc już o tym, że wizyta umundurowanych funkcjonariuszy w domu nigdy nie jest przyjemna, a dla co bardziej ciekawskich sąsiadów rodzi kolejny temat do plotek.

 

 

Kto za tym stoi?

 

W obliczu tak skandalicznej sytuacji wypada zapytać wprost: kto za tym stoi? Przetarg rozstrzygnięty został jesienią 2013 roku, a umowa podpisana w pośpiechu w połowie grudnia - po to, by Polska Grupa Pocztowa mogła zacząć realizować zakontraktowane usługi już od początku roku 2014. Umowa opiewa na ponad 500 milionów złotych i ma zagwarantować dostarczenie przez dwa lata 98 milionów przesyłek. Co swoją drogą przekłada się na koszt jednej przesyłki przekraczający 5 złotych (czyli wyższy niż cena listu poleconego z potwierdzeniem odbioru nadanego na "zwykłej poczcie").

 

Jakby tego było mało, przetarg został zorganizowany przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa, czyli jednostkę powołaną raptem w styczniu 2012 roku przez Dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zadaniem tej instytucji jest "dokonywanie centralnych zakupów dla jednostek sądownictwa powszechnego" oraz "sprzedaż usług kwaterunkowych, głównie dla pracowników resortu Ministerstwa Sprawiedliwości oraz członków ich rodzin". W założeniu jest to więc organ, który miał usprawnić pracę polskiego sądownictwa poprzez zapewnienie centralnej obsługi wszelkiego rodzaju zakupów. Czym innym jednak jest zakup 100 tysięcy długopisów, a czym innym sprawa tak ważna, jak doręczanie urzędowej korespondencji. CZdS nie jest instytucją na co dzień zajmującą się prawem i związanymi z nim procedurami, trudno też spodziewać się by jej pracownicy wystarczająco dobrze potrafili rozpoznać faktyczne zapotrzebowanie i problemy związane z doręczaniem sądowych przesyłek.

 

Kolejna sprawa, to fakt, że Poczta Polska wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości pracowała nad wdrożeniem nowoczesnego systemu elektronicznej kontroli przesyłek, który miał znacząco podnieść jakość i standardy dostarczania urzędowej korespondencji oraz zapewnić jej bezpieczeństwo.

 

Sam Prezes PGP Leszek Żebrowski przyznał w rozmowie z dziennikarką jednego z mainstreamowych mediów, że "nie sypia po nocach, myśląc "czy na pewno damy radę"". Stwierdził też, że zdaje sobie sprawę, że "będą jakieś błędy, problemy" choć jego firma będzie starać się wszystkie je rozwiązywać. Cóż, w dobrą wolę (oraz całkowicie naturalne aspiracje biznesowe) Prezesa Żebrowskiego wątpić nie trzeba, ale czy my będziemy mogli spać spokojnie? Na to raczej szanse są marne, bo świadomość, że "gdzieś tam" być może czeka na nas wezwanie do sądu, nie jest raczej powodem do radości. Szczególnie, jeśli sympatyczna "pani Zosia" z pobliskiego kiosku przesyłkę "zgubiła" a sąsiad od paru dni omija nas "szerokim łukiem"...

 

 

Maciej Lisowski

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

 

 

www.fundacja.lexnostra.pl

 

 

Prosimy o rozpowszechnianie powyższego tekstu !

 

 

Powyższy tekst został zamieszczony na stronie Fundacji LEX NOSTRA:

http://fundacja.lexnostra.pl/index.php/wiadomosci/aktualnosci/229-kioskarka-prawde-powie-skandaliczna-rewolucja-w-przesylkach-sadowych

 

 

Fundacja LEX NOSTRA jest zarejestrowana w Rejestrze Dzienników i Czasopism pod nr Rej PR 666.

KOMENTARZE

  • ...i bardzo dobrze
    Szanowny Autorze, a kto powiedział, że przesyłki (nawet te sądowe) ma dostarczać tylko firma wielka, powszechnie znana i - broń Boże - nie prywatna?..
    Bo właśnie się zastanawiam, o co w tym szumie tak naprawdę chodzi - czy że PGP jest "niewielka i mało znana", czy jednak bardziej, że "prywatna".
    Jak wywiąże się z tego zlecenia, to z pewnością już nie będzie "niewielka", a "mało znana" też już nie jest, choćby dzięki Panu - sporo o niej słychać...
    Zaś zarzut, że "prywatna" w obecnej dobie jest kompletnie nie na miejscu.
    Osobiście bardzo się cieszę, że ktoś odważył się napocząć monopol Poczty Polskiej w tym zakresie, której sposób działania - mimo wielkości - też wiele razy przypominał usługi sklepu rybnego (oczywiście nie w zakresie sprzedaż ryb).
    Jeżeli zachowano procedury przetargowe i nie można postawić zarzutów korupcyjnych - wszystko jest w porządku. Powtarzam - o ile zachowano procedury przetargowe... I raczej na tym proszę się skupić, bo argumenty, przytoczone na wstępie, są raczej śmieszne.

    Początki wchodzenia na zmonopolizowany wcześniej rynek - zawsze są trudne. Może da Pan radę się przyzwyczaić...
  • @Queseek 18:42:54
    Szanowna Osobo (piszę w ten sposób, ponieważ z pseudonimu trudno się zorientować, z kim mam do czynienia. Chociaż "z kim" - sporo sugeruje treść powyższych wpisów, tyle że nie co do płci...)

    Na anonimy zwykle nie odpowiadam - tym razem zrobię jednak wyjątek :)

    Otóż nie jestem na żadnej z wymienionych przez Osobę list płac, co więcej - gdybym ujawnił, skąd "pobieram wynagrodzenie" i jakie to są kwoty, to by Osoba zaczęła mieć poważny problem z rytmicznością oddychania.
    Daleki jestem od "naigrywania się" z listu dyrektora Fundacji "Lex Nostra". Jednak brak w nim rzeczowych argumentów "przeciw". Proszę wybaczyć, ale to, że PGP jest "niewielka", czy "mało znana", albo "prywatna" - to nie są argumenty za unieważnieniem wyniku przetargu. W ten sposób nigdy żadna nowa firma nie mogłaby wejść na rynek. Nawet fakt, że częściowo korzysta ze współpracy z placówkami handlowymi - także nie powinien być istotną przeszkodą, bo jak Osobie wiadomo z życia, a i z jednego z powyższych postów, Poczta Polska swoimi dodatkowymi usługami również ostatnimi czasy mocno upodobniła się do kiosków Ruchu i nie tylko do nich.
    Co innego, gdyby List Fundacji Lex Nostra podawał istotne dowody naruszenia procedur przetargowych, dowody korupcji np. ze strony Centrum Zakupów dla Sądownictwa, albo samego pana Pęcaka w tej sprawie, jakiejś przestępczej działalności PGP... Zaczekajmy, może takie się pojawią.
    Co więcej, gdyby różnica pomiędzy droższą ofertą PP a PGP nie była aż tak rażąco duża - wówczas za PP przemawiałaby tzw. wiarygodność techniczna oferenta i mimo wyższego kosztu, można byłoby przydzielić jej obsługę tego typu przesyłek. Może dzięki temu PP się opamięta na przyszłość...

    Nie tylko jako ekonomista, ale jako obywatel oczekuję takich przemian w państwie, które będą dawały mi coraz większy obszar wolności. Takiej, którą będę odczuwał na co dzień, choćby poprzez swobodę dokonywania wyborów co do towarów, usług, cen, firm. Zadaniem państwa jest tworzenie warunków sprzyjających do rozwoju wolnej konkurencji w każdej dziedzinie, bo to jest z korzyścią dla konsumentów, czyli nas wszystkich - dzięki temu będziemy mogli nabywać taniej i lepiej, a przede wszystkim - sami będziemy mogli wybierać. Co więcej - wolna konkurencja jest także z korzyścią dla przedsiębiorstw - zmusza do obniżania kosztów, podnoszenia jakości, postępu technicznego i uczy wyciągania wniosków z popełnianych błędów. Z tego względu ucieszyłem się z małej jaskółki łamania monopolu Poczty Polskiej w zakresie doręczania niektórych przesyłek.
    Nie sądzę, aby takie oczekiwania były czymś egzotycznym lub miały mnie dyskwalifikować.
    Zarówno mnie, jak i wielu znanym mi ludziom jest wszystko jedno, czy mam stać po awizowaną przesyłkę z sądu w długiej kolejce do okienka pocztowego, czy pójść po nią do kiosku, albo oddzwonić do kuriera.

    Dlatego radzę Osobie tymczasem napić się czegoś zimnego i spokojnie zaczekać na dalszy rozwój wydarzeń w tej sprawie - a już w ogóle powstrzymywać się od ataków ad personam, nie tylko w tym sporze. Także w innych. Zawsze ad rem! (Posty bez wulgaryzmów nie są przez NE banowane).

    A co do "regresu, zastoju gospodarczego i zubożenia społeczeństwa w okresie minionych 25 lat" - to doprowadziła do niego "złodziejska prywatyzacja", a nie "prywatyzacja" jako taka, ani też "własność prywatna" (zresztą przyczyn jest jeszcze więcej) - to tak na zakończenie...

    Mimo wszystko pozostaję z szacunkiem dla Osoby ;)
  • @Tomasz J. Ulatowski 21:18:27
    A czemu nie polemizuje wasza ekonomiczność z zarzutem niemożności obsługi mieszkańców małych miejscowości.
    To cenna polityczna umiejętność odpowiedzi na mało istotne zarzuty a milczeniem pomijanie ignorowanie czoła. Jak w tym kawale :
    Czy przyznaje się pan do gwałtu w lesie pod wsią......?

    A jaki tam las Wysoki Sądzie, te kilkaset drzew i krzaków


    Co, prawda, osobiście napełnia mnie obrzydzeniem taka zakłamana postawa.
    Niestety rozpowszechniona wśród dzisiejszych "elit" politycznych i gospodarczych
  • Wszyscy
    To kolejny, mało niestety nagłośniony, a ważny krok w drodze rozkładu naszego Państwa. Wszystkie wymienione zagrożenie i obawy sprawdzą się niestety w 100%. A do mafii wezwania w ogóle nie dojdą. To już szczyty bezczelności. W kiosku "Ruchu" będą musieli, aby wydać przesyłkę, sprawdzić dowód osobisty osoby, która po nią przyszła. To teraz pani z kiosku będzie miała dostęp do danych osobowych, w tym danych wrażliwych. Na przesyłce jest nazwa sądu lub prokuratury, sygnatura sprawy, można też z łatwością podejrzeć w jakim charakterze ktoś jest wzywany. Jak będzie pani bardziej ciekawa, to rozklei przesyłkę i ją przeczyta. Jak to będzie pismo w sprawie rozwodowej, to szczegóły mogą być interesujące. A jak już przeczyta, to co jej zrobisz? Pójdziesz z tym na Policję? Mimo, że wygrała oferta tańsza to polski budżet na tym straci bo PGP jest firmą zarejestrowaną na Malcie i tam zapłaci podatki. Zagranicę zostaną też wytransferowane będą zyski tego przedsiębiorstwa. Poczta Polska tracąc głównego klienta zacznie przynosić straty albo wprowadzi cięcia zwalniając ludzi ( koszty zasiłków ) i zamykając nie rentowne placówki na wsiach i małych miasteczkach. To jest kolejny element zwijania państwa o którym mówił Kaczyński. Najpierw likwiduję się zakład przemysłowy a potem zamykane są kolejno dworzec kolejowy, przychodnia, komisariat, poczta. Zostają tylko sklepy z alkoholem pod którymi toczy się życie społeczne danej miejscowości, co zauważyłem w ostatnie wakacje podróżując po Warmii i Mazurach.
  • Wszyscy
    Jak można powierzyć komukolwiek dostarczanie korespondencji bez zaplecza organizacyjnego ? Chodzi pewnie o to aby zniszczyć Pocztę Polską, bo w ten sposób odbywa się niszczenie wszystkiego co polskie. "Wymogiem zamawiającego było dysponowanie przez wykonawcę (PGP - PAP) siecią placówek pocztowych" - jeżeli kioski, warzywniaki czy inne sklepy są "placówkami pocztowymi" to chyba komuś się popierdoliło.. Przetarg i jego rozstrzygnięcie śmierdzi na kilometr. Skoro przetarg wygrała PGP a ona nie ma stosownej sieci placówek to jest lipa. W tej sprawie powaga korespondencji urzędowej wysyłanej przez - bądź co bądź - trzecią władzę została ośmieszona. Jak tak dalej pójdzie to w ramach podwykonawstwa PGP zaangażuje jeszcze wszelkie szalety publiczne szczególnie te czynne całą dobę. Przecież to, o co chodzi, widać jak na dłoni. Zrobi się bałagan (na którym przez jakiś czas fiskus będzie zarabiał, bo sądy będą wlepiać grzywny). Potem Tusk z troską zacznie pochylać się nad utrudnieniami życia obywateli (on to przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów robi na prawdę znakomicie). W międzyczasie wartość akcji Poczty Polskiej SA osiągnie "zadowalający poziom", więc znajdą się firmy pocztowe z zaprzyjaźnionych państw, które chętnie pomogą uporządkować "kolejne sprawy, z którymi Polska sobie nie radzi". I będzie pozamiatane. Obstawiam Deutsche Post DHL...Nowy operator i resort sprawiedliwości wierzą, że uda się podołać zadaniu, panie sędziny i inne sądy, ja jestem GOJ, zwierzę a więc powinienem pójść do sklepu rybnego po powiastkę. A, że nie mogę chodzić. Pani? sędzia i Inne nałożą mnie wyrok dożywocia lub grzywnę, której nie zapłacę bo z czego a wtedy wsadzą mnie do kozy. Zwierzęta, jak Polacy nie maja Praw, chyba, że do płacenia kasy. Macie nas za NIC planowo, systemowo . Bydlę jest od słuchania a panisko od kopania. Tak to zaplanowaliście. Gdybyście byli Ludźmi , to przerażałaby was sama suma za 2 lata ... 5000 milionów ? A ile po TYM wydusicie z narodu? Przecież na opłatach do chlewa się nie kończy ten wasz Złoty Udój kasy. Dziki kraj!
  • @Tomasz J. Ulatowski 11:16:31 nie ośmieszajcie się
    Mimo, że wygrała oferta tańsza to polski budżet na tym straci bo PGP jest firmą zarejestrowaną na Malcie i tam zapłaci podatki. Zagranicę zostaną też wytransferowane będą zyski tego przedsiębiorstwa. Poczta Polska tracąc głównego klienta zacznie przynosić straty albo wprowadzi cięcia zwalniając ludzi ( koszty zasiłków ) i zamykając nie rentowne placówki na wsiach i małych miasteczkach. To jest kolejny element zwijania państwa o którym mówił Kaczyński. Najpierw likwiduję się zakład przemysłowy a potem zamykane są kolejno dworzec kolejowy, przychodnia, komisariat, poczta. Zostają tylko sklepy z alkoholem pod którymi toczy się życie społeczne danej miejscowości, co zauważyłem w ostatnie wakacje podróżując po Warmii i Mazurach.
  • Wszyscy
    Brak zgody na doręczanie pism sądowych w kiosku Ruchu. Informowaliśmy, iż od 9 czerwca przesyłki sądowe nie są doręczane przez Pocztę Polską, ale przez prywatnego operatora PGP. Korespondencję odbierać trzeba będzie nie w urzędzie pocztowym, ale w kiosku Ruchu lub placówce PGP. Nikt nie wie jak będzie to wyglądać. Na ten skandal zareagowało Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste", które apeluje do uczestników postępowań sądowych o składanie wniosków z żądaniem doręczenia pism przez Pocztę Polską, a w przypadku nieuwzględnienia wniosku, o skierowania zapytania w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego (wzór dotyczy zarówno doręczeń w postępowaniu cywilnym jak i sądowo-administracyjnym) http://serwis21.blogspot.com/2014/01/brak-zgody-na-doreczanie-pism-sadowych.html
  • Wszyscy
    Paranoja, a do tego bezprawie

    - Jak "pani z kiosku" prawidłowo zidentyfikuje osobę odbierającą korespondencję? Czy przeszła odpowiednie szkolenie?
    - Czy wszyscy pracownicy "sklepu" będą mięć uprawnienia do wydawania przesyłek?
    - Czy "sklepy" posiadają sejfy do przechowywania dokumentów urzędowych? Czy w warunkach przetargu określono wymagania dotyczące bezpieczęństwa przechowywania przesyłek?
    - Dlaczego "pani z kiosku" ma wiedzieć o moich mandatach? Co z ustawą o ochronie danych osobo.
    Stworzyliśmy najwieksza na świecie sieć.

    "Udział Polskiej Grupy Pocztowej w przetargu organizowanym przez Centrum Zakupów był możliwy dzięki zmianie warunków SIWZ na podstawie orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej z dnia 7 października 2013 roku, że żaden sąd i prokuratura w Polsce nie może domagać się, by dowód nadania przesyłek poleconych nadawanych przez sądy lub prokuratury, był wystawiany z mocą urzędową, o której mowa w art. 17 prawa pocztowego"

    "Prawo Pocztowe" USTAWA z dnia 23 listopada 2012

    Art. 17. Potwierdzenie nadania przesyłki rejestrowanej lub przekazu pocztowego wydane przez placówkę pocztową
    operatora wyznaczonego ma moc dokumentu urzędowego.

    Smród.
  • Wszyscy
    PGP spółka na Cyprze, nie sprawdzisz do kogo należy.

    Jest to następny wielki przekręt PO i kolejna afera!
    Chodzi o to, aby naszymi danymi mogły dysponować spółki windykatorskie zakładane jak grzyby po deszczu przez byłych funkcjonariuszy Bezpieki i WSI. Teraz będą mieli ułatwiony dostęp zdobycia naszych danych. Wstępu na Pocztę nie mieli.
    Teraz dopiero zacznie się handel długami, często nawet takimi, których wcale nie mamy. Fikcyjne długi. Dostęp do naszych kont bankowych. Czy tego nie widzicie?
    InPost to jeszcze pół biedy, ale Kioski Ruchu gdzie każdy ma dostęp? Jak nasze dane zostaną tam zabezpieczone? Wstawią sejfy? Czy nie okradają i to często pod osłoną nocy kiosków ruchu?
    To skandal nad skandale!
    Ludzie, jeżeli nie obalimy szybko tej mafii rządowej, pozbawią nas mieszkań za fikcyjne długi, sądy, prokuratury i komornicy już mają raj a będą mieć jeszcze większy.
    Kto nam zagwarantuje, że odbierzemy z kiosku ruchu wezwanie na rozprawę? Tym samym rozprawy będą zaoczne, koszty i grzywny zaoczne czyli raj dla komorników.
    Czy nie widzicie co się dzieje? Mafia naszym kosztem wzbogaca się na Cyprze, Malcie i w innych rajach podatkowych.
    Jak długo jeszcze pozwolimy na jawne bezczelne bezprawie i okradanie nas?????
    To jest już szczyt bezczelności, rabunek na Polsce i Polakach w biały dzień, zrozumiecie to jak zostaniecie doszczętnie okradzeni przez mafię. Jak stracicie mieszkania, jak ujrzycie puste konta. To mogę być ja, ty, nasze rodziny. Każdego to dotyczy!
    Jednoczmy się i razem na Warszawę, na Polski Majdan! Nie ma już czasu bo nie będzie Polski!
    Takiego bestialstwa nie było nawet za czasów PRL i PZPR jakie jest teraz.
  • @Kula Lis 62 18:14:59
    Właścicielem Polskiej Grupy Pocztowej jest Badenhop Holding Limited cypryjska spółka inwestycyjna.Można z nimi skontaktować się tylko telefonicznie ewentualnie e-mailem.Firma krzak? Co to jest POLSKA GRUPA POCZTOWA jaki oni mają kapitał czy to jest 5 cwaniaków z zarządu Poczty Polskiej proszę aby odpowiednie organy Państwowe prześwietliły PGP .I publicznie pokazały ich majątek , bo na pewno nie posiadają żadnych obiektów , samochodów (Chyba że własne ) .
  • Wszyscy
    Do części chyba nie dociera skala i skutki takiej zmiany. Dam więc przykład: firma x składa wniosek o lipny nakaz zapłaty dla kowalskiego do e-sądu na 2 miliony złotych. Normalnie zawiadomienia umożliwiające odwołanie od tej ściemy w sądzie dostarczałby listonosz. Mają oni wieloletnie szkolenia i wiedzę, że jako urzędnik odpowiadają karnie i finansowo za swoje działania, nie znam listonosza który lekko podchodziłby do swojej odpowiedzialności. Niechaj za ich poziom profesjonalizmu świadczy fakt, że co miesiąc roznoszą setki tysięcy złotych gotówki i robią to od lat, nie łasząc się na te pieniądze. Mają ścisłe wewnętrzne procedury i rejestrację przesyłek, to samo z awizami których kopie składają w placówce. Do tego telefony umożliwiają sprawdzenie ich trasy po BTS-ach.

    A teraz pracownik Y (właśnie KTO TO BĘDZIE?) o nieznanym rodowodzie, znajomości prawa, umowy na jakiej pracuje, zakresie odpowiedzialności itp. ma dostarczyć taką przesyłkę. I JEDYNYM DOWODEM, że był pod danym adresem (że zastał kogoś lub nie), ze zostawił awizo lub nie JEST JEGO SŁOWO!!!.
    A wystarczy, że Kowalski nie będzie miał świadomości i przepadnie mu termin odwołania, firma x dostanie prawomocny nakaz, w przeciągu kilku dni za pomocą komornika przejmie mieszkanie i sprzeda! Tak dziś działa system sądowniczy.
    Zanim Kowalski się odwoła od wyroku (Sąd nie ma podstaw przywrócenia terminu, bo w aktach jest nieodebrana korespondencja-Kowalski musi udowodnić, że doręczyciel mu jej nie przekazał!!). I nawet kiedy w końcu udowodni (minimum rok, czasem i trzy), że nie jest wielbłądem to sąd co najwyżej cofnie nakaz zapłaty i każe się procesować na swój koszt z dawno już zawiniętą firmą w procesie cywilnym to winnych NIE BĘDZIE A KOWALSKI NIGDY NIC NIE ODZYSKA! I co najzabawniejsze w momencie zajęcia i licytacji w świetle prawa będzie to całkowicie legalne.

    Teraz pomnóżcie to na skalę dzielnicy i przekupienia jednego doręczyciela, lub obrabowania jednego kiosku i kilku lub kilkunastu tysięcy Kowalskich!!!
    Ile to roboty i jaki problem skoro w grę wchodzą takie pieniądze i nie ma instrumentów żeby to zatrzymać?!
    Co najlepsze to samo dotyczy banków, ubezpieczalni i instytucji państwowych, a więc skala finansowa rośnie. Do tego dochodzą sprawy o majątek i prawa wszelkiego rodzaju. To może wysadzić system w powietrze, bo jest tak słaby, że PP zapewniała mu dzisiaj spoiwo którego będzie dziwne jeżeli nie rozwali dla zysku ta firma prywatna. Pół miliarda można zarobić tak w kilka dni a później się zwinąć jak ci od autostrad czy IT, będzie rzeź!!!
  • @Kula Lis 62 19:24:00
    Kumpel Gowina dostarczy Ci pocztę. Kancelaria prawna doradcy byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina reprezentowała w przetargu na dostarczanie sądowych przesyłek firmę InPost, która wspólnie z Polską Grupą Pocztową przetarg ten wygrała. Właścicielem PGP jest cypryjska spółka Badenhop Holdings Limited, więc podatki od wartego 500 mln zł kontraktu zamiast wesprzeć polski budżet, trafią na Cypr.

    W zorganizowanym przez resort sprawiedliwości przetargu na dostarczanie korespondencji sądów powszechnych i prokuratur firmę InPost, która wspólnie z Polską Grupą Pocztową i Ruchem przetarg ten wygrała, reprezentowała kancelaria prawna GWW Legal. Jej wspólnikiem jest Mirosław Barszcz, który był doradcą ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Oznacza to, że prywatni wspólnicy Barszcza byli stroną w przetargu przygotowanym przez resort, w którym był on zatrudniony.

    W przetargu tym trzy prywatne firmy bez doświadczenia w branży pocztowej pokonały Pocztę Polską. Jarosław Gowin nie krył, że cieszy go, iż państwowy urząd stracił kontrakt wart 500 mln zł. - Wygrała oferta tańsza. Poczta Polska musi wreszcie się nauczyć, że powinna konkurować o klientów – powiedział w radiowych „Sygnałach dnia”.

    Stanowisko takie zaskakuje tym bardziej, że Polska Grupa Pocztowa jest polska tylko z nazwy, bo w całości należy do cypryjskiej spółki Badenhop Holdings Limited. Eksperci twierdzą, że PGP może być tylko firmą wydmuszką, którą posłużono się, aby odebrać państwowej Poczcie Polskiej znaczną część wartego ponad 6 mld zł rynku. Straci na tym również skarb państwa, ponieważ właściciel PGP podatki płaci na Cyprze, a nie w Polsce. Ps. Właścicielem Badenhop Holdings Limited jest chazar Boris Dawidowicz Kuzniecow ("Cypryjczyk"?)


    Więcej na ten temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"
  • @Kula Lis 62 11:31:57
    Jak zwykle bardzo cenne wpisy. Dzięki Ci za to

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031